niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 3 . : Lata


Mijały lata.Ja nie potrafiłem się ocknąć i zrozumieć,że ona nie wróci.Miałem nadzieje,że to zły sen. Ciągle w szafie są jej rzeczy.W toalecie są jej szampony i płyny tak jak je tam zostawiła.W jej toaletce są kosmetyki.Czy kiedyś zrozumiem,że jej nie ma.?Raczej nie. Czy drugi raz pokocham.?Nie.Co dzień patrze przez okno,jakbym czekał na nią. Przeglądam jej zdjęcia.Te gdzie była sama,te ze mną i te z Jennifer.Było wiele osób,które próbowały mi pomóc. Spytacie czy im się udało.Nie,nie udało się.Nie chce żeby ktokolwiek mi pomagał.Nie chce się śmiać.Nie mam z czego.Mam więcej powodu do łez.I może dlatego moja poduszka jest przesiąknięta ich goryczą.Nie mam na nic ochoty i chęci.Chce tylko żeby ona wróciła.Często ją odwiedzam,ale to nie daje takich efektów jakby trzymała mnie za rękę.Ona miała mnie poprowadzić.Ale dotrzymuje obietnicy,którą jej dałem.Nie pije.Nie nawalam się w trupa. W ogóle nie biore alkoholu do ust.Ona nie chciałaby żebym był alkoholikiem,a ja tego pilnuje.
Cała rodzina Potterów teleportowała się właśnie do domu.Jennifer zostawiła swoje rzeczy w pokoju,a Hermiona zrobiła herbate i wszyscy usiedli w salonie przy kominku.Hermiona siedziała wtulona  w Harry'ego.Tak właśnie wyglądać miała jego rodzina.No może nie do końca tak.
-To kiedy mogę spodziewać się siostry.?-zapytała uśmiechnięta Jennifer.Nawet ona rozpromieniała odkąd Hermiona wróciła.
-Kochanie,to my już planujemy kolejne dziecko.?-zdziwił się Harry.
-Widocznie jeszcze o tym nie wiemy-odpowiedziała Hermiona.
-To chyba jasne,że skoro znów jesteśmy rodziną to mam co liczyć na siostre.Bo jakbyś nie wróciła tata na pewno nie miałby jeszcze jednego dziecka-Harry zmierzył Jennifer złowieszczym wzrokiem.-No sorry tato,ale ty raczej już byś sobie nikogo nie znalazł.Nie to ,że coś jest z Twoim wyglądem ,ale ty nawet nikogo nie szukałeś.Ale mniejsza o to.
-A co jak będzie syn.?-zapytała Hermiona.
-Macie się postarać o córkę-odpowiedziała Jennifer,a Harry i Hermiona wybuchnęli śmiechem.Rozmawiali z córką długo.Po obiedzie udali się na Pokątną gdzie kupili prezenty i postanowili odwiedzić rodziców Hermiony. Z początku nie mogli uwierzyć,że ich córka  żyje,ale jednak uwierzyli.Wypili herbate ,porozmawiali,a o 22 wrócili do domu. Jennifer od razu położyła się spać. Harry i Hermiona siedzieli w salonie.Praktycznie nie rozmawiali.Nie potrzebowali słów,by cokolwiek wyrazić.Wystarczyła bliskość,a oni czuli się dobrze.Harry cieszył się,że znów może dotknąć Hermiony.Ona zaś cieszyła się ,że teraz ona będzie tą,której będzie mówił dobranoc tuż przed snem.Oboje wiedzieli co to miłość. Bo właśnie to łączyło ich od zawsze.Uczucie,które rośnie z każdą sekundą.Pomimo tak długiego upływu lat nic się między nimi nie zmieniło.Hermiona rozkoszowała się chwilami spędzonymi z Harry'm tak jakby miał znowu odejść. Harry po raz kolejny pocałował ją.
-Kocham Cie,wiesz.?-szepnął żonie na ucho.
-Wiem,misiek.Ja Ciebie też.
-Teraz jestem szczęśliwy i to dzięki tobie.Nikt mi już Ciebie nigdy nie zabierze.
-Nikt-powtórzyła Hermiona.
-Ta noc będzie tylko dla Ciebie.
-Ale najpierw przebierzesz poduszke.
-Czemu.?
-Kochanie,nie lubie spać w goryczy Twych łez.
-Skąd o tym wiesz.?
-Jesteś moim mężem i zawsze przy Tobie byłam.Widziałam jak płaczesz nocami ,jak chodzisz przybity,uciekasz na mój grób.Widziałam wszystko.I podziwiam Cię,że nigdy nie upiłeś się.W ogóle nie zajrzałeś do kieliszka.
-Zrobiłem to co Ci obiecałem.Jestem szefem w biurze aurorów i teraz jest czas,żeby spełnić Twoje marzenie.
-Moje marzenie to wy.
-Jednak ja spełnię to Twoje skryte marzenie.Otworze dla Ciebie księgarnie.
-Żartujesz.?
-Nie. Będziesz miała to co kochasz.
-Jesteś niesamowity.Aż trudno uwierzyć ,że mój.
-Tylko Twój.
-To teraz marsz na górę i zmieniasz pościel.
-Nie mogę jutro.?
-Nie.Zrób to dla mnie.
-Ale tylko dla ciebie-Harry chwycił Hermione na ręce i wniósł po schodach do sypialni.Na korytarzu spotkali Jennifer.
-Jak dzieci-stwierdziła dziewczyna.
-A ty co o tej porze robisz.?-zapytał Harry.
-Pić mi się chce.
-To zmykaj-Jennifer tylko pokręciła głową i zeszła do kuchni .Harry natomiast ruszył z Hermioną do sypialni.Zamknął drzwi i położył żonę na łóżku.Wyjął z szafki świeże poszewki i zmienił pościel.Po kilku minutach Potterowie tonęli w namiętnym pocałunku.Nie mogli się od siebie odkleić.
-Tak bardzo nie chciałam was w tedy zostawić-wyznała Hermiona kładąc głowę na piersi męża.
-Ważne ,że teraz już jesteśmy razem.Zawsze będziemy.
-Mogę Cie o coś spytać.?
-Pewnie.
-Dlaczego przez te wszystkie lata nie zdjąłeś obrączki.?
-Bo za bardzo Cie kocham . Mógłbym dla ciebie w ogień skoczyć.
-Nie mogę uwieżyć ,że nam się udało.Mamy siebie i Jennifer.
-I już na zawsze będzie tylko my .Wiesz ,ja chciałem...
-Harry ,wiem ,że chciałeś odejść jak Jennifer będzie dorosła.Wiem.Ale teraz już chyba nie chcesz,co.?
-Teraz chce umrzeć razem z Tobą jak już przyjdzie na to czas.Jesteś zmęczona.?
-Lekko.
-Śpij.Będę cały czas przy Tobie-słysząc słowa Harry'ego uspokoiła się i zasnęła .Harry zrobił to samo.

Dlaczego nie chcesz mu powiedzieć.?Minęło trzynaście lat.W tedy miał prawo wiedzieć.Musisz to w końcu zrobić.

Hermiona obudziła się zlana potem.Ciągle zadawała sobie jedno pytanie.Czemu to ciągle wraca.?Chciała już o tym zapomnieć.Nie mogła.Bo jak .?Skoro to ciągle siedziało w jej głowie i mówiło.To przecież nie jej wina. Chciała powiedzieć jak będzie tego pewna.Harry obudził się chwile po niej.Hermiona stała przy oknie i patrzyła w rozgwieżdżone niebo.Harry podszedł do niej i objął w talii.W jego ramionach czuła się bezpiecznie.To było jej bezpieczne miejsce na ziemi.Tylko tam czuła pełnie życia.Postanowiła,że mu w końcu o tym powie.O tym co wydarzyło się trzynaście lat temu.
-Harry,trzynaście lat temu,tuż przed śmiercią miałam Ci coś ważnego powiedzieć-zaczęła w ciąż patrząc w niebo.
-Co takiego.?
-Ja w tedy miałam ci powiedzieć,że jestem w ciąży,ale nie zdążyłam.
-Dlaczego on zabiera mi to co dla mnie ważne.?
-Cieszyłam się i chciałam Ci powiedzieć.Ale potem ta śpiączka.Nie dałam już rady.Chciałabym tym razem wychować dziecko od samego początku.Poczuć się jak prawdziwa matka.Móc patrzeć jak moje dziecko stawia pierwsze kroki , mówi  pierwsze słowa-Hermionie po policzkach poleciały łzy.Harry wiedział jak musiała się teraz czuć.Obrócił ją do siebie i mocno przytulił.
-Skarbie,jeszcze poczujesz się jak prawdziwa matka.Zobaczysz,będziemy mieli jeszcze jedno dziecko.Uda się. Kochamy się i to nam pomoże.
-Ty i Jennifer jesteście dla mnie całym światem.
-Nie martw się.Będzie dobrze.Kocham Cie,słyszysz.?
-Yhy-Hermiona pokiwała głową,a Harry złapał jej podbródek i spojrzał w oczy.Ona również spojrzała w jego.Jego oczy były pełne miłości i szczęścia.Takie je zapamiętała.Takie chciała zapamiętać.Nie chciała by cierpiał,by płakał.-Kocham Cię.
-Ja ciebie też i nigdy nie przestanę.Dopilnuje,żebyś była szczęśliwa.
-Ty budujesz moją drogę do szczęścia.Dzięki Tobie zawsze byłam szczęśliwa.
-I zawsze już będziesz.Obiecuję.



                                             ~Alex

2 komentarze:

  1. no heja pisać , bo juz nie moge się doczekać dalszego rozwoju wydarzeń! :D
    Czekam i pozdrawiam .
    Jeśli chcesz mieć ze mną kontakt zapraszam na funpage : Podac Ci ziemniaczki , Harry?
    tam podpisuje się jako Obliviate.
    Pozdrawiam i czekam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny rozdział pojawi się najprawdopodobniej 27.02.
    A na funpage'a często zaglądam ....

    OdpowiedzUsuń

Zamów Proroka Codziennego