poniedziałek, 4 lutego 2013
Rozdział 1 : Kocham Cie choć Ciebie nie ma. . .
Całe trzynaście lat minęło odkąd odeszła . Ja ciągle nie potrafie pokochać innej kobiety.Gdyby nie Jennifer na pewno mnie by nie było.Ta dziewczyna jest taka podobna do matki.Ma te same włosy chociaż trochę ciemniejsze,ale za to ma jej oczy. Te kochane czekoladowe oczy. Z każdym dniem jej nieobecności coraz bardziej ją kocham. Jennifer kocham tak samo mocno.Z dniem kiedy ona się usamodzielni i nie będę jej potrzebny odzyskam utracone szczęście i miłość. Wciąż pamiętam ostatnie słowa Hermiony. Opiekuj się nią.Kocham was i zawsze przy was będę. Wiedziałem,że to już koniec,że już nigdy jej nie przytule. Pamiętam jej ostatnie życzenie.Pocałuj mnie. Dwa lata byliśmy małżeństwem. Przez moje tchórzostwo spędziłem z nią dużo mniej czasu.Czemu nie powiedziałem jej o moich uczuciach wcześniej.? Bo byłem idiotom.Ale ona kochała mnie takiego jakim byłem.Zawsze i wszędzie jest ze mną. Nadal ją kocham i nigdy nie przestanę. Ona zawsze dawała mi szczęście.Teraz jej role zajęła Jennifer.Spełniłem prośbe Hermiony. Zostałem aurorem. Teraz jestem szefem.Jennifer uczy się w Hogwarcie .Po wakacjach jedzie na piąty rok. Ma przyjaciół i chłopaka . Nie jest taka jak każda nastolatka. Jest jak matka i to w niej kocham. Ma też kilka genów po mnie,ale to tylko szczegół techniczny. Tak czy siak jest inna. Jedyna w swoim rodzaju.
Pół godziny temu Jennifer wróciła do domu.Harry siedział w kuchni i znów myślał o Hermionie.Choć nie żyła on nie zdjął z palca pierścionka.Nocami płakał w poduszkę.Nie dawał po sobie poznać,że jest mu źle z tym co się stało.
-Tato,co Ci jest .?-zapytała czarnowłosa dziewczyna,która właśnie weszła do kuchni.
-Nic ,kochanie.Jak było w kinie.?-odpowiedział mężczyzna.
-Całkiem fajnie. Tato,a mógłbyś mi coś opowiedzieć o mamie.?
-Wiesz ,że tego nie lubie.
-Prosze.Ja nic o niej nie wiem.
-No,dobrze. Twoja mama była niezwykła.Miała dużą moc,choć pochodziła z mugolskiej rodziny.Była piękna i mądra. Przyjaźniliśmy się od zawsze,odkąd poznaliśmy się w Hogwarcie .Później wyznałem jej miłość.Ona też mnie kochała . Zaręczyliśmy się.Urodziłaś się ty,pobraliśmy się,stoczyliśmy bitwe o Hogwart i zniszczyliśmy w horkruksy.Dwa były w nas. Zniszczyliśmy je.Ten w mamie był wyjątkowo silny i zaczął ją niszczyć.Bez niego mama słabła i umarła.
-Tęsknisz za nią.?
-Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo.
-To dlatego ,że ją ciągle kochasz nie znajdziesz sobie kogoś innego.
-Nie potrafiłbym już drugi raz pokochać.
-To zrozumiałe.
-Wiesz,jesteś taka podobna do mamy.
-Tato,dziś jak wracałam z tego kino zaczepiło mnie dwuch ludzi.Pan i pani i nazwali mnie Hermiona. Mama tak się nazywała,prawda.?
-Yhy. To mogli być jej rodzice.Twoi dziadkowie.Pójdziemy do nich ,co.?
-A możemy teraz. ?
-Możemy-Harry złapał Jennifer za rękę i teleportował się pod dom rodziców Hermiony.Zapukał do drzwi i po chwili w progu stanęła pani Granger.Harry nie widział jej od ślubu.Nic się praktycznie nie zmieniła. -Dzień dobry-przywitał się.
-Harry.
-To jest Jennifer.Moja córka.
-Może wejdziecie.?-zaproponowała pani Granger i zaprosiła gości do środka.Zaprowadziała ich do salonu ,gdzie siedział tata Hermiony.Przywitał ich ciepło i kazał usiąść.Pani Granger przyniosła wodę i ciastka. W raz z mężem z zaciekawieniem przyglądali się Jennifer.-Jakim cudem ty jesteś podobna do Hermiony.?
-Bo jestem jej córką-oświadczyła dziewczyna.
-N-n-n-na prawde.?
-Tak -odpowiedział Harry.-Hermiona prosiła mnie żebym wam powiedział jak tylko Jennifer zacznie o was pytać albo wy jakimś cudem ją zobaczycie. I stało się.
-Jak ona zmarła.?
-Była horkruksem Voldemorta i gdy znisczyliśmy wszystkie i te w nas też Hermiona zaczęła słabnąć. Była jego najmocniejszą częścią duszy.-Harry odpowiedział na każde pytanie państwa Granger.Później teleportował się z Jennifer do domu. Położyli się spać.Harry znowu płakał całą noc.Na zajutrz pojechali na Pokątną i kupili wszystko potrzebne do Hogwartu.Gdy wrócili zrobili obiad i miło spędzili dzień. Harry wieczorem udał się na spacer. Do Jennifer przyszły koleżanki i zostały na noc.Harry poszedł na cmentarz.Zawsze gdy tylko o wspominał Hermione szedł na jej grób.Tęsknił za nią coraz bardziej.
-Minęło trzynaście lat,Miona-stwierdził Harry gdy tylko ułożył kwiaty na grobie swojej ukochanej.-Dlaczego to musiałaś być ty.?Kocham Cię i nigdy nie przestanę.
-Tak myślałem ,że Cie tutaj znajdę-usłyszał za sobą znajomy głos.Otarł łzy ,które poleciały mu przed kilkoma sekundami i odwrócił się.Ku jego zdziwieniu stał przed nim profesor Dumbledore.-Zawsze tu przychodzisz kiedy tylko Ci smutno.
-Dlaczego los musiał mi ją zabrać.?
-Może po to by sprawdzić,czy ją kochasz na prawde pomimo przeszkód.?
-Ja chce żeby ona wróciła.
-Harry,gdybyś miał wybrać kogo chcesz uratować od śmierci,kogo byś wybrał.?
-Hermione.Rodziców nie znałem i radzę sobie bez nich,ale bez Hermiony nie umiem wytrzymać.
-A jeśli jest sposób,żeby ona wróciła.?
-Kamień Wskrzeszenia nie wróci jej życia.
-On,nie .Ale ty tak.
-Jak.?
-Musiałbyś oczyścić świat czarodziejów od śmierciożerców.
-Ale ich jest tylko już pięciu.
-Proste.
-Ale to na pewno wróci mi Hermione.?
-Oczywiście.Łączy was coś co jest silniejsze niż wasza moc razem wzięta.A ona nawet w tedy jest potężna.Harry wasza miłość dała coś co nie rodzi się z każdej. Dała potomka potężnego rodu. On jest Twoją mocą.Ale nie zapominaj ,że to co jest twoją mocą jest twoją słabością.Uratuj ludzi ,a los odda Ci twój utracony skarb i już nigdy nie zabierze.
-Tak bardzo chce ją znowu móc przytulić i pocałować.
-Wasza historia dała mi dużo do myślenia.Nigdy nie wierzyłem w moc,którą daje miłość.Wasza moc jest tą właśnie mocą.Ona daje Ci siłe do działania i motywuje. Dla Hermiony i waszej córki jesteś w stanie zrobić wszystko.Niech wam się uda.Może zdołacie jeszcze wychować razem dzieci.
-Mamy tylko córkę.
-Ale jak ona wróci to sądzę,że dacie nowego życia światu-po raz pierwszy od kilku lat Harry na prawde się uśmiechnął.Cieszył się ,że w końcu będzie mógl być z Hermioną. Ale tym razem nie da jej odejść.To sobie obiecał. Złapie wszystkich śmierciożerców.-Zauważyłem,Harry,że Jennifer jest bardzo podobna do Hermiony.Niemal taka sama.
-Dlatego jestem z niej dumny.Mogę pana o coś zapytać.?
-Oczywiście.
-Czy Hermiona jak wróci będzie taka sama.?
-Nie,będzie o trzynaście lat starsza.
-Pytałem w sensie psychicznym.
-Tak.Wracaj już do córki i podziel się z nią tą wiadomością.Dobranoc,Harry.
-Dobranoc-pożegnał się Harry i w pośpiechu wrócił do domu.Tam trwała wielka impreza. Harry wcale się nie zdziwił. Hermiona też lubiła takie imprezy.Potter ledwym cudem wyciągnął córkę z bitwy na poduszki .Opowiedział jej o tym co powiedział mu Dumbledore,a dziewczyna się bardzo ucieszyła.
Minął tydzień.Jennifer była już w szkole,a Harry szykował się na złapanie śmierciożerców. Chciał ich wyłapać jak najszybciej.
~Alex
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz